Zakwas nie lubi pośpiechu, ale lubi prostotę i regularność. Gdy pytacie nas, jak dokarmiać zakwas, odpowiadamy najpierw: obserwujcie go. Dobry zakwas żyje własnym rytmem – po karmieniu rośnie, puszy się, pachnie przyjemnie kwaśno, czasem lekko owocowo. Z niego później powstaje chleb o chrupiącej skórce, wilgotnym miękiszu i tym smaku, którego nie da się zastąpić drożdżową bułką.
W naszej bieszczadzkiej piekarni zakwas jest częścią codziennej pracy. Nie potrzebuje specjalistycznego sprzętu ani wymyślnych dodatków. Wystarczą dobra mąka, woda, czysty słoik i chwila uwagi. Resztę robią czas, temperatura oraz dobre bakterie i dzikie drożdże, które mieszkają w zakwasie.
Co znaczy dokarmianie zakwasu żytniego?
Dokarmianie polega na dodaniu do części aktywnego zakwasu świeżej mąki i wody. To jego codzienny posiłek. Mikroorganizmy dostają nowe składniki, dzięki którym mogą pracować, namnażać się i wytwarzać gazy potrzebne do wyrastania chleba.
Najprostsza zasada brzmi: karmimy zakwas taką samą ilością mąki i wody, licząc wagowo. Na przykład do 30 g zakwasu dodajemy 30 g wody oraz 30 g mąki żytniej. Powstaje wtedy zakwas o konsystencji gęstej śmietany lub niezbyt zwartego ciasta. Przy mące żytniej taka proporcja sprawdza się bardzo dobrze, zwłaszcza w domowym pieczeniu https://bieszczadzkiesmaki.pl/
Woda powinna być letnia, ale nie gorąca. Temperatura około 25-30°C przyspiesza pracę zakwasu, natomiast wrzątek może osłabić lub zniszczyć to, co chcemy w nim pielęgnować, czyli żywe kultury bakterii i drożdży. Jeśli używacie wody mocno chlorowanej, warto ją wcześniej przegotować i ostudzić albo odstawić na jakiś czas w otwartym naczyniu.
Jak dokarmiać zakwas żytni krok po kroku
Jeżeli zakwas stoi w lodówce i pieczecie chleb raz w tygodniu, wyjmijcie go na kilka godzin przed planowanym karmieniem. Nie musi od razu osiągnąć temperatury pokojowej, lecz niech choć trochę się ogrzeje. Odmierzcie 20-30 g zakwasu do czystego słoika. Dodajcie tyle samo wody i mąki żytniej, dokładnie wymieszajcie, przykryjcie luźno pokrywką lub talerzykiem.
Słoik zostawcie w ciepłym miejscu, najlepiej tam, gdzie temperatura utrzymuje się w granicach 22-26°C. Po 4-8 godzinach zakwas powinien wyraźnie zwiększyć objętość. Czas zależy od jego kondycji, rodzaju mąki i temperatury w kuchni. Zimą może potrzebować więcej cierpliwości, latem potrafi pracować bardzo szybko.
Gdy zakwas podwoi objętość, ma dużo drobnych pęcherzyków i wypukły wierzch, jest w najlepszym momencie do użycia w cieście. Część zabieramy do chleba, a niewielką porcję zostawiamy jako bazę na kolejne pieczenie. To właśnie ten prosty rytuał sprawia, że zakwas może służyć latami.
Jeśli pieczecie często, nawet co dwa-trzy dni, zakwas może stać poza lodówką.. Przy pieczeniu okazjonalnym wygodniejsza będzie lodówka. Schłodzony zakwas zwykle wystarczy odświeżyć raz na 7-10 dni.
Jaka mąka najlepiej karmi zakwas?
Do zakwasu żytniego najchętniej wybieramy mąkę żytnią razową typ 2000 i żytnią chlebową typ 720. Mąka razowa zawiera więcej składników mineralnych, dlatego zakwas zwykle pracuje na niej żwawiej i ma głębszy aromat. Z kolei mąka chlebowa daje nieco łagodniejszą, bardziej przewidywalną konsystencję.
Nie ma jednak jednej obowiązkowej drogi. Jeśli Wasz zakwas od dawna jest prowadzony na mące żytniej typ 720 i rośnie pięknie, nie trzeba zmieniać tego na siłę. Najlepsza mąka to ta świeża, dobrze przechowywana i taka, na której zakwas jest aktywny. Warto kupować ją w mniejszych ilościach, aby nie stała miesiącami w ciepłej szafce.
Jak rozpoznać, że zakwas jest głodny?
Głodny zakwas po okresie największego wzrostu zaczyna opadać. Na ściankach słoika widać wtedy ślad po wyższym poziomie, a zapach staje się ostrzejszy, bardziej octowy. Może pojawić się też cienka warstwa ciemniejszego płynu na powierzchni. To nie zawsze oznacza, że zakwas jest zepsuty – zwykle po prostu prosi o jedzenie.
W takiej sytuacji nie trzeba wyrzucać całego słoika. Wystarczy zachować małą porcję, na przykład 10-20 g, i dokarmić ją świeżą wodą oraz mąką. Przy bardzo zaniedbanym zakwasie warto powtórzyć odświeżanie dwa lub trzy razy co 12 godzin. Z każdym karmieniem powinien pachnieć łagodniej i lepiej rosnąć.
Alarmujące są natomiast naloty pleśni: puszyste, zielone, niebieskie, czarne lub różowe. Takiego zakwasu nie ratujemy. Bezpieczniej jest zacząć od nowa lub sięgnąć po pewną porcję żywego zakwasu. W naszych mieszankach chlebowych stawiamy właśnie na żywy zakwas, aby domowe pieczenie było prostsze, ale nadal miało prawdziwy, rzemieślniczy charakter.
Za rzadki, za gęsty, zbyt kwaśny – co zrobić?
Zakwas żytni nie musi wyglądać każdego dnia identycznie. Mąka inaczej chłonie wodę w zależności od przemiału i wilgotności, a kuchnia bywa chłodniejsza lub cieplejsza. Jeśli zakwas jest bardzo płynny i szybko opada, przy kolejnym karmieniu dodajcie odrobinę więcej mąki. Jeśli jest tak gęsty, że trudno go wymieszać, dolejcie łyżkę wody.
Gdy zakwas pachnie bardzo ostro i wolno rośnie, często problemem jest zbyt małe dokarmianie w stosunku do ilości starego zakwasu. Zamiast karmić 50 g zakwasu 20 g mąki i 20 g wody, zostawcie tylko 10 g zakwasu i dodajcie po 40 g mąki oraz wody. Dostanie więcej świeżego pożywienia, a smak powinien się uspokoić.
Zakwas, który wcale nie rośnie, może stać w zbyt chłodnym miejscu. Nie ustawiajcie go jednak na gorącym grzejniku ani w piekarniku nagrzanym do wysokiej temperatury. Wystarczy spokojne miejsce w kuchni, szafka nad lodówką lub piekarnik z włączoną tylko lampką, jeśli nie robi się w nim zbyt ciepło.
Ile zakwasu zostawić po pieczeniu?
Nie trzeba prowadzić wielkiego słoja zakwasu. To częsty błąd, który kończy się niepotrzebnym zużyciem mąki. Po pieczeniu zostawiamy zwykle tylko 20-30 g aktywnej kultury. Dokarmiamy ją ilością potrzebną do kolejnego przepisu, a resztę zużywamy do chleba.
Jeżeli zostanie Wam nadmiar zakwasu po odświeżaniu, nie musi trafiać do kosza. Można dodać go do naleśników, placków, krakersów, ciasta na pizzę albo chleba na sodzie. Daje przyjemny aromat i pozwala wykorzystać wszystko z szacunkiem do produktu.
Rytm, który szybko wejdzie w nawyk
Najlepszy zakwas to nie ten prowadzony według najdłuższej instrukcji, ale ten, którego rytm poznacie. Zapiszcie przez kilka pieczeń, ile czasu potrzebuje na podwojenie objętości, jak pachnie w swoim najlepszym momencie i gdzie w domu czuje się najlepiej. Po kilku tygodniach będziecie wiedzieć, kiedy wystarczy jedno karmienie, a kiedy warto zrobić dwa.
Nie przejmujcie się też drobnymi różnicami między kolejnymi bochenkami. Chleb na zakwasie jest żywy – reaguje na pogodę, mąkę i temperaturę dłoni. Właśnie dlatego każde domowe pieczenie ma w sobie tyle satysfakcji. Wystarczy mąka, woda, dobry zakwas i chwila spokojnej troski, by z kuchni popłynął zapach prawdziwego chleba.










